Przejdź do głównej zawartości

Posty

Lojalność, etyka zawodu a primum non nocere

W celu wywołania dobrej atmosfery, zacznę od rzeczy przyjemnej. Nie tak dawno dostałam bransoletkę, o taką: W bransoletce jestem zakochana z uwagi na przesłanie. Otóż stoi tamże jak byk: PRIMUM NON NOCERE. Dźwięczna jestem przyjaciółce, osobie wszechstronnie uzdolnionej , która rękoma działa (link wcześniej), naucza i tłumaczy, człowiek orkiestra po prostu, niemniej nie o hymnach na cześć Sylwii miała być mowa :) Właśnie, bransoletka i jej przesłanie: "Po pierwsze, nie szkodzić", bo tak tę hipokratesową maksymę należy rozumieć. Słowa mądre i głębokie, i wbrew pozorom wcale nie odnoszące się wyłącznie do zawodu lekarza, jak na pierwszy rzut oka można pomyśleć. Są dla mnie inspiracją od lat - w życiu zawodowym i prywatnym. Co oznaczają w życiu zawodowym?  1. Odpowiedzialność za pacjentów - tych, z którymi mam bezpośredni kontakt (przekładając ich dokumentację i - okazyjnie - konsultacje) oraz tych, na których pośrednio wpływa moja praca: bo leczący ich leka...

Jak się cenisz, tak Cię piszą.

I znów mnie sprowokowali koledzy z grupy twarzoksiążkowej. I znów o stawkach będzie. Muszę, bo się uduszę... Młody kolega, świeżo w zawodzie jak rozumiem, pyta o wycenę tekstu. Tekstu, jak pisze, jest 15 tys. znaków (domniemam, że ze spacjami, bo jeśli nie to jeszcze gorzej...), radzi się w kwestii wyceny (zaproponowano mu 250 zł za całość). OK, młody jest, wybaczyć można. Tekst, co istotne, techniczny.  OK, wykonałam swoje słupki zatem i wyszło mi, że 15 tys. znaków to 8.33 strony po 1800 zzs każda (zakładając, że kolega operował danymi w wersji "ze spacjami"), a zaproponowane 250 zł oznacza, że będzie tłumaczył tekst techniczny za 30 PLN od strony z rozliczeniem do 2 msc po przecinku (mało profesjonalny sposób rozliczania skądinąd). Na jego tekście ktoś kiedyś zarobi daleko więcej niż 30 PLN od strony, podkreślę, więc czemu specjalista ma być traktowany jak piąte koło u wozu i sprzątaczka? Nie pasowało mi to i zapragnęłam się odezwać, tymczasem... ... tymczasem od...

...bo to, co nas podnieca, to się nazywa kasa...

Na grupie facebookowej dla tłumaczy rozgorzała ostatnio dyskusja o stawkach, klientach i ich postawach etc. Jedna z miliona na ten temat, gdyż to temat-rzeka.  Kanwą do dyskusji stał się taki oto ładny obrazek: Na obrazku, czego zapewne nikomu nie muszę wyjaśniać, znajduje się wyjaśnienie, dlaczego za bukiet ślubny płaci się tyle, ile się płaci (tj. TAK DUŻO). Coś jak z tłumaczeniami, nie? Obrazek wyjaśnia wszystkie składowe ostatecznej ceny bukietu, przybliżając niezorientowanym realia zawodu florysty. Wyjaśnia zwięźle, sensownie, zgodnie z prawdą... i są to realia do złudzenia przypominające moje, tłumaczowe, podwórko. Ewidentnie podobieństwo owo dostrzegłam nie tylko ja sama, bowiem dyskusja, która się wywiązała była długa i burzliwa.  Dyskusja oczywiście nie byłaby dyskusją, gdyby nie pojawili się oponenci i kontrargumenty. Tu się pojawiły, sporo zresztą. Na przykład takie, o dokumentacji samochodowej:  "Ze wszystkimi uwagami, pouczeniami itp. wychodzi nawet 5 ...

Szkolenie tłumaczy symultanicznych

Oto moje 3 słowa w kwestii szkolenia tłumaczy symultanicznych, które nasunęły mi się w związku z wiosną, a jak wiosna, to wszystko się mnoży - i mnie się lud w kabinie rozmnożył, no dzieworództwo niemalże, ale weszło mnie raz dziewczę do wnętrza kabiny z zapytaniem, czy może na trochę, celem posłuchania, doedukowania się i takich tam. Zupełnie na serio, dziewczę weszło mi na maila, a poza tym nie takie całkiem anonimowe dziewczę, tylko znana mi wojowniczka, co już podbiła całą swoją dziedzinę i szuka rozrywek za miedzą. Tym samym skłoniła mnie do uporządkowania własnych poglądów nt kształcenia tłumaczy konferencyjnych moją słynną, nieprzeciętnie ponoć skuteczną, autorska metodą, której dotychczas nikt (w tym sama autorka) nie opisał. Na początek - jak zwykle - disclaimer: szkolę po swojemu, a jestem starym praktykiem, teorii przekładu nienawidzę szczerze i nie zgadzam się z nią w większości założeń. Stopień 1: Paprotka ( termin by Kamila Trajnerowicz ). Paprotka tkwi w kabini...

Subiektywne sprawozdanie z pewnej konferencji

Początek października b.r., szczęśliwie sprzężony z Octoberfest oraz okrągłą rocznicą upadku muru berlińskiego spędziłam w Niemczech, konkretnie we Fryburgu, jadąc tam na intencję konferencji MedTranslate , która jak skutecznie sugeruje nazwa, przyciągnąć miała specjalistów świadczących usługi tłumaczeniowe w medycynie oraz instytucjonalnych odbiorców tych usług. I przyciągnęła. Będąc raczej przeciwnikiem niż zwolennikiem zrzeszania się, fanem konferencji na których tłumaczę nie zaś tych, na których mam się czegoś uczyć siedząc na zadku, pojechałam tam... szczerze mówiąc tylko dlatego, że zaproszono mnie jako mówcę. Ot, taka moja prywatna ksenofobia wylazła. Jako mówca jednak poczułam się miło połechtana, odmówić nie wypadało, więc z prezentacją "Being a young medical interpreter… Everything you have always wanted to know but could not find out about medical interpreting” i pewną taką nieśmiałością oraz duszą na ramieniu, poleciałam do Szwajcarii, by na piechotę przejść ...

Umiejętność wyszukiwania informacji

Dzień dobry Państwu, Witam pięknie po długiej przerwie z - jak wieść niesie, niekoniecznie pokrywając się z prawdą - mglistego i dżdżystego Londynu, w którym mieszkam od listopada 2013. Ponieważ w centrum mojej uwagi przez cały ten czas była organizacja życia (prywatnego i zawodowego) "na nowym", blog naturalną koleją rzeczy spadł na drugi (a właściwie 1001) plan. Wracam doń jednak, zmotywowana prośbami Czytelników (nie zapomnieliście - dzięki!). Wśród różnych dziwnych rzeczy, którymi się zawodowo w UK zajmuję, jest również szkolenie tłumaczy, a w zasadzie filologów po innych specjalizacjach i pokazywanie im, na czym tłumaczenie w praktyce wygląda. Zlecenie pojawiło się samo, ku mojemu zaskoczeniu, planowałam bowiem redukcję zajęć okołotłumaczeniowych do minimum i powrót do korzeni tj. nauczania dzieci :) Życie pokazało jednak, że oprócz pracy w podstawówce uczę również tłumaczy. Na tę intencję poczyniłam sporo przemyśleń dotyczących tego, co można właściwie rob...

AN INTRODUCTION TO MEDICAL TERMINOLOGY FOR TRANSLATORS - A 2-DAY COURSE

For whom:   All translators and translators-in-spe genuinely interested in learning the basics of medical terminology. No preparation/ background knowledge required. What:  During this 16-lesson course the students will  * learn the meanings of basic combining forms, suffixes and prefixes of the medical language and use them to build medical words * become acquainted with terms that describe positions, directions and planes of the body * identify the meanings for new word elements and use them to understand medical terms Information on function of individual body structures at cellular, organ and system level will be provided to some extent "between the lines". In brief, lots of knowledge, hard work, challenge and fun are guaranteed. How:  The course lasts for 2 working days. Each day comprises 4 units of learning (90 minutes each: mainly workshop technique, although some lecture may also be necessary). At the end of Day 1 the students may expect...

Ogłoszenie

Przekład pod lupą STUDENCKO-DOKTORANCKA KONFERENCJA PRZEKŁADOZNAWCZA KOŁA NAUKOWEGO TRANSLATE IT Studenckie koło naukowe Translate IT! działające przy Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego ma zaszczyt zaprosić studentów oraz doktorantów na konferencję przekładoznawczą pt. „Przekład pod lupą”. Konferencja poświęcona będzie problemom, jakie napotyka tłumacz podczas pracy z tekstem. W szczególności interesować nas będą następujące zagadnienia: 1. Przekład literacki 2. Przekład specjalistyczny: a. Tłumaczenia przysięgłe b. Tłumaczenia ustne c. Przekład audiowizualny oraz audiodeskrypcja Konferencja odbędzie się 1 i 2 czerwca 2013r. w Warszawie w sali 200 budynku Zarządu Samorządu Studentów na Małym Dziedzińcu UW (budnek nr 25 na mapie). Referaty powinny być wygłoszone po polsku lub po angielsku i trwać około 15min., lecz nie dłużej niż 20min. Uczestnicy będą mieli do dyspozycji komputer, projektor oraz sprzęt nagłaśniający. Prosimy o przesyłanie abstraktów (...

MARKETINGowo

Ponieważ marketingiem własnych usług trudnię się osobiście, temat ten jest bliski mojemu sercu i jakieś-tam przygotowanie zawodowe do tego również posiadam (2 semestry z b. wymagającą panią dr w trakcie studiów HR). Niemniej jednak ani doświadczenie życiowe, ani wiedza teoretyczna nie pozwoliły mi uzyskać satysfakcjonującej odpowiedzi na poniższe pytanie: W jakim języku powinnam prowadzić ten blog oraz fanpage na FB?  Postanowiłam zatem ponownie rozważyć je, na piśmie, na łamach samego bloga. Przyczynkiem do rozmyślań stały się niedawna konferencja  Translation and Localization Conference , w której niedawno uczestniczyłam i kilka poznanych tam osób. Ale po kolei. W trakcie konferencji moją uwagę zwróciło wystąpienie  Marty Stelmaszak . Konkretne, ustrukturyzowane, dotyczące brandingu we wszelkich jego przejawach. Oczywiście Marta zadbała o to, by wszystkie wskazówki odnosiły się w sposób praktyczny do prowadzenia działalności związanej z tłumaczeniami. Podję...