poniedziałek, 7 listopada 2011

Kącik porad prawnych

Perturbacje, zamieszanie, nieporozumienia logistyczne itp., które stały się moim udziałem w ciągu ostatnich kilku lat przy okazji najrozmaitszych konferencji, skłoniły mnie do zawierania umów z zamawiającymi zawczasu. Stopniowo, w miarę mojego starzenia się (lub - subtelniej - przyrostu doświadczenia zawodowego), formuła umowy zmieniała się, zawierając czasem wręcz idiotycznie błahe elementy. Okazuje się jednak, że wcale nie są one takie błahe, ani takie idiotyczne, bo jeśli się wszystkiego odpowiednio wcześnie nie doprecyzuje, może się okazać, że lądujemy w motelu pod miastem, w kabinie nie ma wentylacji (a nasz poprzednik palił papierosy), do picia mamy wodę, wodę lub... wodę (osobiście unikam napojów bezsmakowych przyznając wyższość coca coli i sokom). Pozwoliłam sobie zatem zebrać w postaci jednego wpisu wszystkie te elementy, które warto zawrzeć w umowie podpisywanej z zamawiającym:

1. Przedmiot umowy
a) tłumaczenie z/na język, rodzaj tłumaczenia ustnego,
b) nazwa tłumaczonej konferencji, data i miejsce,
c) godziny tłumaczenia (liczone od wejścia tłumacza na obiekt na co najmniej 15 min przed rozpoczęciem eventu, do wyjścia - przez cały czas 'pomiędzy' tłumacz pozostaje do dyspozycji zamawiającego --> innymi słowy mówiąc nie interesuje nas, że państwo w ciągu 10 godzin konferencji poświęcają 5 godzin na przerwy i nie zgadzamy się pracować za połowę wynagrodzenia w związku z tym...)

2. Zobowiązania tłumacza
a) zobowiązanie do staranności i pracy zgodnej z etyką zawodu
b) klauzula poufności
c) kwestia praw autorskich (jeśli dotyczy)
d) w przypadku niemożności realizacji zlecenia - zobowiązanie do zorganizowania zastępstwa, zaakceptowanego przez Zamawiającego; w przypadku niezorganizowania zastępstwa - zobowiązanie do pokrycia udokumentowanych kosztów zorganizowania tłumaczenia innymi kanałami, poniesionych przez Zamawiającego.

3. Zobowiązania Zamawiającego
a) zobowiązanie do zapewnienia warunków technicznych pracy (kabina, pulpit, słuchawki, odbiorniki --> tu można sobie zapisać jakie słuchawki chcemy, ja np. nienawidzę maleńkich słuchaweczek, które mi spadają z uszu i nie wyciszają porządnie; można też dopisać uwagę nt krzesła, np. ergonomiczny fotel biurowy)
b) wikt i opierunek - określamy, kiedy ma nas karmić zamawiający (w przypadku diet, wegetarianizmu itp - to jest moment, żeby się o siebie upomnieć), osobiście zawsze piszę o stałym dostępie do kawy :D oraz napojach w kabinie (cola, soki). Dalej precyzujemy kwestię noclegu: wskazanie konkretnych nocy oraz standardu hotelu (!!!) - sprawdzone niedawno, jest to istotna kwestia. Można np. podać kilka hoteli w danym mieście jako sugestię zamawiającemu, o co nam chodzi.
c) zobowiązanie do pokrycia kosztów podróży (należy określić kwotę lub doprecyzować, że zamawianie biletów etc. leży po stronie zamawiającego - tak jest łatwiej, ale eventowcy tego nie lubią).
d) zobowiązanie do udostępnienia pełnego zestawu materiałów konferencyjnych oraz możliwości skorzystania z imprez towarzyszących (koncerty, recitale, kolacje koleżeńskie, bankiety - zależnie od fantazji organizatorów różnie się to przedstawia)
e) kwestia praw autorskich - sposób wskazania na prawa autorskie osobiste tłumacza (np podanie nazwiska w broszurze zjazdowej albo na stronie www konferencji), z dokładnym określeniem treści takiego wpisu.
f) zobowiązanie do dostarczenia wszystkich materiałów merytorycznych (streszczenia, ppt etc.) w nieprzekraczalnym terminie .... dni przed rozpoczęciem eventu. Tu praktyczna jest klauzula typu "Zamawiający uznaje fakt, iż niedopełnienie przezeń tego zobowiązania może wpłynąć na obniżenie jakości przekładu ustnego z przyczyny innej niż niezachowanie należytej staranności zawodowej przez Wykonawcę. W takim przypadku Zamawiającemu nie przysługują wobec Wykonawcy roszczenia z tytułu niezachowania należytej staranności zawodowej w przekładzie punktów programu, odnośnie których Zamawiający nie dopełnił obowiązku dostarczenia materiałów merytorycznych." Z doświadczenia bowiem wiem, że te materiały prawie nigdy nie docierają na czas - ba, w trakcie imprezy okazuje się, że a to Iksiński zmienił w nocy prezentację (całkowicie, włącznie z tematem!), a to Igrek ma fantazję nie pokazywania swoich slajdów nikomu, a to Zet wreszcie robił to na kolanie w samolocie więc za pięć dwunasta będzie razem z prezentacją.... pomijając już kwestię sesji, które "na pewno nie będą tłumaczone", a które nagle swoją obecnością zaszczyca zagraniczny gość... i co? I idźże, misiu, do kabiny i gadaj, bo miły pan chce posłuchać :) (To jest też przyczyną, dla których przy obliczaniu wynagrodzenia nie ma opcji cięcia konferencji na milion mniejszych części, bo nie ma bata - zawsze wypadnie coś nieprzewidzianego!)
g) w przypadku niemożności realizacji zlecenia z przyczyn leżących po stronie zamawiającego - zobowiązanie do wypłacenia należnego wynagrodzenia w niezmienionej kwocie (taki bat nad głową, coby się nie odwoływali w ostatniej chwili).

4. Wynagrodzenie
a) należy zawrzeć definicję bloku 4-godz. tłumaczenia. Czyli ramy czasowe od-do, plus całość podana w sposób nie pozostawiający wątpliwości, że czas 0:15 i 3:45 to taki sam koszt pracy.
b) stawka za blok --> taka, żeby nam się chciało jak na skrzydłach do tej roboty lecieć i dawać z siebie wszystko, choćby nie wiem jakie głupoty opowiadali. Nie czarujmy się - motywacja finansowa j.e.s.t. istotna.
c) określamy raz jeszcze godziny pracy w trakcie eventu i szacujemy zakładany koszt pracy wg stawki blokowej.
d) dodajemy klauzulę (praktyczną niezmiernie), o tym, iż czas pracy może ulec zmianie (wydłużeniu) o ile przedłużą się obrady, wówczas zastosowanie ma stawka jednostkowa (i liczymy po imprezie, czy nam licznik nabił kolejne 4h czy nie).
e) moment / forma wypłaty wynagrodzenia

5. Inne
a) klauzula o koniecznej formie pisemnej
b) odwołanie do KC
c) jurysdykcja sądów miejscowo właściwych w razie problemów z polubownym rozstrzygnięciem kwestii spornych
d) dwie (lub trzy aka ile ich tam będzie) kopie umowy

podpisy stron

I KONIEC :)
Życzę owocnych negocjacji.

How not to translate...

Chyba nie jest z nami, proszę Czytelnika, tak źle. Z nami, czyli tłumaczami pracującymi na ziemi ojczystej, przekładającymi mądre teksty na polski. Ma to jakiś sens, ład i skład oraz jakość wyższą niż praca kolegów zza mórz siedmiu. Dlaczego tak uważam? Proszę bardzo - oto przykład wykopany na stronach Europejskiej Agencji d/s Leków (European Medicines Agency, EMA). Szukałam potwierdzenia jednego faktu nt. produktu leczniczego, którego wszystkie linkowane poniżej dokumenty dotyczą - no i znalazłam: jeden z dokumentów jest mi b. dobrze znany i pewnie gdybym poszperała, to by się okazało, że jeszcze gdzieś na moim dysku tkwią jego wersje robocze zapisywane "na wszelki wypadek" (dokumenty 1 i 3), drugiego nie widziałam wcześniej na oczy (dokumenty 2 i 4).

Dokument 1 - tłumaczenie z angielskiego na polski wykonane przez polskiego tłumacza

Dokument 2 - tłumaczenie z angielskiego na polski wykonane przez ... nie wiem kogo, ale tłumacz to w moim odczuciu nie był, choć etatowy i unijny

Dokument 3 - oryginał Dokumentu 1 w języku angielskim, do porównania

Dokument 4 - oryginał Dokumentu 2 w języku angielskim, do porównania

Dokument 2, będący tłumaczeniem dokumentu 4, poruszył mnie na tyle, że zrobiłam sobie listę pojawiających się w nim "kffiatków", którą prezentuję Czytelnikowi pod rozwagę ze słowem przestrogi "Jak nie należy tłumaczyć" ("How not to translate" - inspiracja tytułem książki by Trinny Woodall & Susannah Constantine):

Oryginał:
Lucentis is used to treat adults with the ‘wet’ form of age-related macular degeneration (AMD) or macular oedema (swelling) caused by diabetes. These are diseases that affect the central part of the retina (called the macula) at the back of the eye and cause loss of ‘straight-ahead’ vision.

Tłumaczenie:
Preparat Lucentis stosuje się w leczeniu pacjentów z wysiękową postacią zwyrodnienia plamki związanego z wiekiem (AMD, ang. age-related macular degeneration) lub z towarzyszącą cukrzycy opuchlizną (obrzękiem plamki żółtej oka). Choroba ta dotyczy centralnej części siatkówki (określanej jako plamka żółta) na dnie oka i powoduje utratę widzenia centralnego („na wprost”).

Analiza:
Brawo za wysiękową postać AMD i fantazję ad. widzenia centralnego (należy sprawiedliwość temu tłumaczu oddać).
Reszta natomiast, cóż, po prostu wklejam swoją - stworzoną na poczekaniu - wersję tego fragmentu, to będzie jedyne sensowne rozwiązanie: Lucentis stosuje się do leczenia pacjentów dorosłych z wysiękową postacią zwyrodnienia plamki związanego z wiekiem (AMD) lub obrzękiem (opuchlizną) plamki spowodowanym przez cukrzycę. Są to schorzenia środkowej części siatkówki oka (zwanej plamką) umiejscowionej w tylnej jego części, które powodują utratę widzenia "na wprost".
I tak najbardziej powala na kolana stosowany dalej konsekwentnie jako odpowiednik DME zwrot "opuchlizna plamki na te cukrzycy" :)

Oryginał:
Two of the studies compared Lucentis with a sham injection.
Tłumaczenie:
W dwóch spośród przeprowadzonych badań preparat Lucentis porównywano z symulowanym
wstrzyknięciem.
Komentarz:
W dalszej części dokumentu jako odpowiednika "sham/ sham injection" używane są m.in. "zabieg symulowany", "wstrzyknięcie placebo".... a nie dało się po prostu "iniekcja pozorowana"? Czy stosowanie spójnej terminologii jest naprawdę takie trudne?

No właśnie... tkwiąc w temacie przez dłuższy czas i zasadniczo znając ten lek na wylot niemalże, nie mogłam się powstrzymać od upuszczenia kilku mililitrów jadu...

Galeria