czwartek, 28 sierpnia 2014

Umiejętność wyszukiwania informacji

Dzień dobry Państwu,



Witam pięknie po długiej przerwie z - jak wieść niesie, niekoniecznie pokrywając się z prawdą - mglistego i dżdżystego Londynu, w którym mieszkam od listopada 2013. Ponieważ w centrum mojej uwagi przez cały ten czas była organizacja życia (prywatnego i zawodowego) "na nowym", blog naturalną koleją rzeczy spadł na drugi (a właściwie 1001) plan. Wracam doń jednak, zmotywowana prośbami Czytelników (nie zapomnieliście - dzięki!).

Wśród różnych dziwnych rzeczy, którymi się zawodowo w UK zajmuję, jest również szkolenie tłumaczy, a w zasadzie filologów po innych specjalizacjach i pokazywanie im, na czym tłumaczenie w praktyce wygląda. Zlecenie pojawiło się samo, ku mojemu zaskoczeniu, planowałam bowiem redukcję zajęć okołotłumaczeniowych do minimum i powrót do korzeni tj. nauczania dzieci :) Życie pokazało jednak, że oprócz pracy w podstawówce uczę również tłumaczy.

Na tę intencję poczyniłam sporo przemyśleń dotyczących tego, co można właściwie robić na takich zajęciach poza 'oczywistą oczywistością' tj. ćwiczeniem tłumaczenia tekstów. Nie chciałam korzystać z gotowych rozwiązań i istniejących schematów, czasem lubię wyważyć otwarte drzwi i upewnić się, że moje rozwiązania są najmojsze, oryginalne i kreatywne - tak też było tym razem. Z gracją challengera
lub

zatem odmówiłam sobie przyjemności przeglądania szczegółowych programów szkoleniowych skądkolwiek i zaczęłam od pustej kartki.

Na pierwszy ogień cele. Czego powinien nauczyć się tłumacz? Co jest najważniejsze?

Niepostrzeżenie okazało się, że wcale nie znajomość języka, w żadnym razie nie znajomość terminologii, tylko umiejętność poruszania się w wielu kontekstach stanowi o wartości tłumacza. Tę mobilność i płynność w wielu dziedzinach daje natomiast umiejętność wyszukiwania informacji. Umiejętność tę posiadło, śmiem twierdzić, niewielu śmiertelników. Wielu jej posiadaczy pracuje jako tłumacze, niemniej jak wskazują zapytania na portalu ProZ spora jest populacja tych, którym wyszukiwarka kojarzy się wyłącznie ze stroną startową w przeglądarce, zaś jej funkcjonalności i techniki wyszukiwania pozostają osnute mgłą tajemnicy....

Czy umiejętność wyszukiwania informacji można nabyć? Czy skutecznego wyszukiwania da się nauczyć? Wierzę, że tak, choć sama jestem w tej dziedzinie - jak i w wielu innych - samoukiem. W niniejszym poście spróbuję zatem podsumować zasady i techniki wyszukiwania informacji, które sama stosuję i które polecam innym.

1) Słowo bez kontekstu nie jest nic warte. Słownik to zło, a słownik internetowy to zło szczególne :) Szukam słów w ich naturalnym środowisku, w naturalnym kontekście, najlepiej w literaturze przedmiotu lub stronach internetowych szanujących się instytucji.

2) Wikipedia to bardzo wartościowe miejsce w sieci. Zwłaszcza, że można tam znaleźć odnośniki do różnych wersji językowych tego samego wpisu i przeczytać wyjaśnienia, również dot. haseł pokrewnych.

3) Wujek Google pomoże w potrzebie, trzeba jednak wiedzieć, jak pytać. Załóżmy, że chcę znać znaczenie słowa "swivel" w kontekście urządzeń wiertniczych. Próbuję najpierw wpisać swivel, co otrzymuję?
15 900 000 wyników - nieźle, acz nie da się tego przeczytać/ przeszukać w sensownym czasie, a pamiętamy, że tłumacz się zawsze śpieszy i zawsze ma X czasu w plecy (jak budowlaniec :P). Trzeba to jakoś zawęzić. 

Wpisuję zatem swivel platforma wiertnicza
i uzyskuję 144 000 trafień (uff, lepiej), a wśród nich - niespodzianka - na pierwszym miejscu dokument Politechniki Gdańskiej opisujący budowę platformy wiertniczej i wymieniający poszczególne określenia w języku angielskim. Klikam, wyszukuję (Ctrl+F) i gotowe.

4) Materiały źródłowe z danej dziedziny: haseł medycznych szukam w PubMedzie tudzież opublikowanych podręcznikach/ artykułach medycznych (nie dla pacjentów) z różnych przyczyn nie indeksowanych w PubMedzie, materiały politechnik pomogą znaleźć zagadnienia z dziedziny chemii, fizyki, inżynierii i pokrewnych i tak dalej... W/w pdf PG jest tego przykładem.

5) Jeśli punkty 2, 3 i 4 zawiodą, można zerknąć na strony:
- http://www.linguee.pl/
- http://pl.bab.la/
itp. zbieraniny zasobów ze stron internetowych i pamięci tłumaczeniowych. Należy jednak podchodzić do nich z rezerwą i każorazowo sprawdzać poprawność haseł, wyszukując je de novo w google w podanym kontekście. Osobiście traktuję te strony jako "orientacyjną informację o tym, o co może chodzić" - to nadaje jakiś-tam kierunek mojemu wyszukiwaniu i tym samym oszczędza mi czasu. 

6) Gdy już dojdziemy do konkretnego wniosku i wydaje nam się, że znamy odpowiednik wyszukiwanego terminu, warto "wygooglać" go w cudzysłowie i sprawdzić, na ile dobrze się wyszukuje. Hasła mające 10-10 000 trafień są raczej niepewne, chyba że jest się ekspertem w bardzo wąskiej dziedzinie :)

Parafrazując maile od Pinterest "Happy Searching!" :)



Galeria