poniedziałek, 7 czerwca 2010

O tym dzisiaj będzie...
I o moich wizjach (nie, nie piłam nic :P) zamiast o sztuce przekładu.

International Medical Interpreters Association to organizacja stawiająca sobie za cel doskonalenie w sztuce przekładu słowa żywego w medycynie.
W naszym kraju, mało chwalebne będzie to, NIE MA na chwilę obecną certyfikowanego tłumacza medycznego. Sorry - nawet ja :)
Dlaczego nie ma? Autorko droga, nie pisz tych słów, tylko pędź i się zacertyfikuj! Ano nie mogę. Dlaczego nie mogę? Bo na szerokim świecie o mojej parze językowej nie słyszano. Macki IMIA nie sięgają tak daleko, niestety.

W związku z tym idea mnie dopadła i puścić, zołza, nie chce.
Idea, aby na polskiej ziemi, w mieście obecnie zagrożonym zalaniem, stworzyć przedstawicielstwo IMIA, być pionierem w dziedzinie, nieść z dumą ten kaganek oświaty ;) i po latach zapisać się w pamięci potomnych (i, daj Boże, historii polskiego przekładoznawstwa) jako twórca podwalin profesjonalnych tłumaczeń medycznych w Polsce.

Czekam zatem pierwszej wolnej chwili - i tu subtelny problem, albowiem 400 stron leży i błaga o zmiłowanie w chwili obecnej..., dodatkowo 43 Kongres Polskiego Towarzystwa Okulistycznego za pasem, no i MSC in Clinical Optometry w toku niezmiennie przez kolejny rok. Mam jednak nadzieję na okoliczność Misiowych praktyk w lipcu/sierpniu znaleźć odrobinę czasu i zająć się projektem ze zwiększoną intensywnością. Misiowe praktyki = dużo mówię, mało piszę, czyli popołudniami FreeDom (chata wolna) :P Teoretycznie zatem będzie czas na pracę koncepcyjną, korespondencję intensywną z Amerykanowem itp. radosne zajęcia.

Życzenia sukcesów w realizacji wizji mile widziane.

1 komentarz:

  1. Hej,

    sukcesów, sukcesów i jeszcze raz oczywiście :)

    Pozdro od Ergo.

    OdpowiedzUsuń

Galeria